Jak wybrać dobry hosting?

Hosting hostingowi nierówny – choć wiedzą to webmasterzy, to jednak ci z mniejszym doświadczeniem często dają się złapać na podejrzanie niską cenę hostingu oferowanego przez typowo “młodociany hosting”. Warto jednak pamiętać, że kilkadziesiąt złotych może i jest ciekawą ofertą, jednak bezpieczeństwo strony często zależy od tego, kto za hostingodawcą stoi.

Student zrobi za półdarmo

Ofert firm czy osób zajmujących się hostingiem czy budowa stron firmowych jest nieprzebranie dużo. Te nieprofesjonalne jednak łatwo poznać: darmowy prosty szablon, zawsze “najlepsze i dostosowane do wymagań klienta” usługi, niska cena, enigmatyczny kontakt bez konkretnych danych. Absurdalne w tym wszystkim jest to, jak wiele osób daje się wciągnąć na listę klientów takich tworów przedsiębiorczości. A skoro jednemu się udało, to kolejni wkraczają na rynek, zalewając go jeszcze bardziej nieprofesjonalnymi usługami o podejrzanej jakości.

Panie, to robota na 5 minut!

Standardem firm-krzaków albo niby-firm stało się komunikowanie z klientami przez różnego rodzaju komunikatory: Messengera, Gadu-Gadu, AQQ, Discorda czy WhatsAppa. Po krótkiej rozmowie klient zwykle dowiaduje się, że jego problem zostanie rozwikłany w przysłowiowe 5 minut, o ile najpierw przeleje pieniądze na konto usługodawcy. Niby szczęście na wyciągnięcie ręki, ale czerwona lampka powinna się zapalić. W końcu tak nie robią profesjonaliści. Jeśli zapytasz o fakturę czy rachunek, zwykle po drugiej stronie następuje cisza, a firmowa strona internetowa w niewyjaśnionych okolicznościach ginie z odmętów internetu. Zapewne jednak “wyjątkowo kuszącą ofertę”, nie zniknęła z Sieci, lecz zmieniła swoją lokalizację.

Wystarczy odrobina wyobraźni

Niestety, na tego typu oferty nabierają się najczęściej młodzi czy niedoświadczeni Internauci. Przy braku funduszy liczą każdą złotówkę i często zamiast oszczędzić tylko wtopią ostatnie uciułane grosze. Z kupnem takiego taniego miejsca internetowego jest jak z kupnem starego samochodu: może i pojeździ, ale warto pamiętać, że części zamienne i czas naprawy mogą przewyższyć koszt kupna nawet kilkukrotnie. W biznesie tak jak w jeździe samochodem potrzebne jest bezpieczeństwo i niezawodność. Bez tego bardzo stracić zaufanie własnych klientów, jeśli nagle hosting przestanie działać. Szanujmy własną pracę, pieniądze i czas innych! Ciągłe przenoszenie danych na tańsze serwery, związane z tym przestoje i błędy 400, 404 czy 301, wreszcie trwała utrata adresu WWW powinno być jasnym dowodem na to, że takie pseudo-hostingi są pozbawione sensu w przypadku poważnie inwestującej, nawet raczkującej jeszcze, firmy.

Co tak naprawdę powinniśmy dostać od hostingodawcy, by czuć się bezpiecznie?

  • odpowiednią powierzchnie dyskową – obecnie standardem jest 5 Gb
  • powierzchnię na WWW, pocztę i bazy danych,
  • nielimitowana ilość domen, kont e-mail i aliasów,
  • nielimitowaną ilość baz danych MySQL / PostgreSQL,
  • system antywirusowy i antyspamowy,
  • przyjazny panel zarządzania serwerem,
  • nowoczesny program pocztowy do obsługi poczty przez WWW,
  • transfer serwera – obecny standard to 60 GB,
  • pomoc w razie problemów z hostingiem.

Taka oferta powinna wystarczyć na czas rozkręcania własnego interesu, nie odstraszyć powolnością działania klientów i nie przysporzyć usługobiorcy problemów z jej prowadzeniem.

Z Internetem jak z hobby – wszystko jest za darmo

Przyzwyczailiśmy się, ze skoro informacje są za darmo, to i usługi będą darmowe, darmowo można ściągać muzykę i zdjęcia (choć nielegalnie! Bo internet, tworzenie stron internetowych to przecież hobby licealistów czy studentów, coś, co nie może być prawdziwą pracą. Ale kto powiedział, że hobby jest darmowe? Przecież choćby np. numizmatyka to bardzo intratny interes.

Jak odróżnić dobrą ofertę od wątpliwej?

Jak wiec oddzielić ziarno od plew, pseudo-firmę od budzącej zaufanie oferty? Można zacząć od wyszukania firmy, która ma przynajmniej opublikowany na swojej stronie internetowej numer NIP (REGON, KRS). To daje pewną gwarancję bezpieczeństwa, bo możemy w CEIDG sprawdzić taką działalność. Za usługę zawsze żądajmy faktury lub paragonu, by w razie nie wywiązywania się firmy z umowy, mieć prawo po swojej stronie. Z resztą firmy same z siebie wystawiają faktury i nawet nie trzeba ich o nie prosić.

Podstawa prawna: Ustawa z dnia 2 lipca 2004 r. o swobodzie działalności gospodarczej (Dz. U. Nr 173, poz. 1807)

Art. 21.
Jeżeli przedsiębiorca oferuje towary lub usługi w sprzedaży bezpośredniej lub sprzedaży na odległość za pośrednictwem środków masowego przekazu, sieci teleinformatycznych lub druków bezadresowych, jest on obowiązany do podania w ofercie co najmniej następujących danych:
1) firmy przedsiębiorcy;
2) numeru identyfikacji podatkowej (NIP); 3) siedziby i adresu przedsiębiorcy.

Podczas zawierania umowy ważne, by przeczytać ją uważnie. Zdarza tak, że klient podpisuje umowę z domeną, a nie z konkretną firmą.Jest to sprzeczne z prawem. Ponadto informacje kontaktowe muszą być podane najdalej na pierwszym poziomie dostępu. Zwykle jest to zakładka “O firmie”, “O nas” czy “Kontakt”. Ukrywanie adresu głęboko w trzewiach strony lub w miejscu tylko dla zarejestrowanych użytkowników powinno zapalać w umyśle czerwoną lampkę. Z taką firmą lepiej nie współpracować! Informowanie o adresie reguluje obowiązująca w naszym kraju Ustawa:

Podstawa prawna: Ustawa z dn. 18.07.2002 r. o świadczeniu usług drogą elektroniczną

Rozdział 2 Obowiązki usługodawcy świadczącego usługi drogą elektroniczną
Art. 5. 1. Usługodawca podaje, w sposób wyraźny, jednoznaczny i bezpośrednio dostępny poprzez system teleinformatyczny, którym posługuje się usługobiorca […]

Żadna szanująca się firma nie przedstawi do kontaktu jedynie numeru komunikatora czy telefonu komórkowego. Jeśli chcemy budować bezpieczny biznes, nie zaczynajmy od szemranych sposobów zmniejszenia kosztów poprzez zatrudnianie domorosłych pseudo-firm, z pseudo-specjalistami od wszystkiego. W biznesie drogi na skróty kierują na manowce, a obranie takiej ścieżki tylko generuje dodatkowy stres i koszty.